Archive for Marzec, 2014


NOWE CZASOPISMO KIKI

Marzec 31st, 2014

Broca ma swoją idee face. Chce doprowadzić Montparnasse do rozkwitu i dobrobytu, wspomagać ubogich artystów i sprawić, by na wszystkich afiszach nazwisko Kiki widniało na pierwszym miejscu. W lutym 1929 roku zakłada nowe czasopismo, finansowane przez Kiki. „Paris-Montparnasse” ma ukazywać się w połowie każdego miesiąca. Na stro­nie tytułowej pojawiają się nazwiska wszystkich przyjaciół: Andre Salmona, Ki- slinga, Foujity, Ossipa Zadkinea, no i oczywiście Kiki. Co miesiąc zespół redak­cyjny wydaje uroczystą kolację, a w roli honorowego gospodarza występuje któ­raś ze sławnych osobistości dzielnicy. Pismo nie dorównuje jednak „Montpar­nasse” Paula Hussona, które nie ukazuje się już od 1928 roku. Mimo ambit­nych planów Broki, „Paris-Montparnasse” jest jedynie sentymentalnym i nie­winnym  czasopismem, zwiastującym poniekąd schyłek Montparnasse’u.

HENRI BROCA

Marzec 23rd, 2014

Henri Broca jest redaktorem naczelnym i autorem prawie wszystkich tek­stów, a przy tym redaktorem technicznym i specjalistą od reklamy, czyli dyry­gentem i orkiestrą zarazem. Jednakże wydawanie pisma to kosztowne przed­sięwzięcie, a przynoszące dochody ogłoszenia stanowią zaledwie nikły procent jego objętości. Kiki pokrywa zaległe rachunki drukarni i zwraca długi zacią­gnięte przez Henriego na wydawanie „Paris-Montparnasse .Tego jeszcze nie było! To tak jakby kabaretowa piosenkarka utrzymywała tancerkę… – mówią jej złośliwie.Na szczęście dobrze zarabiam – odpowiada. – I oby trwało to jak najdłużej! A trwa to dokładnie do wiosny 1929 roku, kiedy poznaje Jeana Blanca. Już przy pierwszym spotkaniu ten młody piosenkarz kabaretowy wydał się jej sym­patyczny.

UKŁADY

Marzec 15th, 2014

Któregoś dnia zwierzał się, że sprzedawałby zapewne gdzieś na pro­wincji opony przez resztę życia, gdyby jego ojciec nie wszedł w układy z pew­nym paryskim wydawcą. Kiedy po raz pierwszy przyjechał do Paryża, a było lo cztery lata przed po­znaniem Kiki, trudno mu było związać koniec z końcem i musiał wrócić w ro­dzinne strony. Teraz jest znowu w stolicy i zamierza tu pozostać. Wkrótce on i Kiki zaczną śpiewać razem w kabarecie Wół na Dachu na ulicy Penthievre pod numerem 26. Będą ich oklaskiwali między innymi: Paul Morand, Rachil- de, Yvonne George i Jean Cocteau, którego obecność dodaje Kiki otuchy. Ale ten nowy Wół na Dachu, gdzie jest dyskretnie i przytulnie, gdzie atmosfera zmieniła się jakby po przewietrzeniu i dezynfekcji pomieszczenia, nie ma już pikanterii poprzedniego kabaretu o tej nazwie.To tak, jakby poprawiać smak wystygłego dania przez podgrzewanie tale­rza – ocenia Kiki.

ŚPIEWAJĄCA KIKI

Marzec 11th, 2014

Wnętrze kabaretu ozdabiają lustra obramowane czerwonymi, niebieskimi, zielonymi i fioletowymi żarówkami. Ponieważ ten kabaret, wbrew swojej na­zwie, mieści się w piwnicy, przed wejściem umieszczono napis: „Na dole – Sally, Vivian i śpiewająca Kiki”.Kiki czuje się tu mniej pewnie, tęskni za dawnym kabaretem z jego dada­istycznymi niesamowitościami obfitującymi w żarty i zabawne pułapki, przypo­minającym niezwykłe akwarium wywołujące zaskakujące złudzenia. Obecna publiczność też jest inna – jakaś taka zdegustowana. Nawet paryzame nie są juz tak tolerancyjni jak dawniej. Moyses musiał się wyprowadzić, bo przegrał proces z lokatorami domu na ulicy Boissy-d’Anglas, którzy oskarżyli go o zakłó­canie ciszy nocnej.W rzeczywistości chodzi tu raczej o zjawisko natury socjologicznej.


ZGODNIE Z SUGESTIĄ

Marzec 7th, 2014

W nowym Wole na Dachu Kila i Jeanowi Blancowi akompaniuje na forte­pianie Odette Talzac, córka Georges’a Enesco. Zgodnie z sugestią Moysesa Ki­ki skupia się teraz bardziej na piosenkach Paula Delmeta, Leona Xanrofa, Jeana Legeaya i Aristida Bruanta. Moyses uważa, że takie piosenki, jak choćby Les petits paves, bardziej niż Nini pean de chien albo Lelephant qui trompe enormement, pasują do tego wnętrza z miękkimi fotelami i draperiami, które on starannie „układa” okiem artysty. Kiki zmienia więc znacznie repertuar. Po­nieważ na ogół zapomina tekstu, ciągle nosi przy sobie małe karteczki, które chowa gdzie się da jak uczniowskie ściągawki.