Archive for Październik, 2014


NOWE POJĘCIA LUKSUSU

Październik 24th, 2014

Kształtują się też nowe pojęcia luksusu. Paradoksalna „zaleta” Montparnasse’u, będąca po prostu spontaniczną otwartością, charakterystyczną dla pewnego stylu bycia, stopniowo zanika i, wypierana przez kontraktowe artystyczne statystowanie i wymuszoną pozę, staje się już tylko legendą czy też mitem. Tymczasem Kiki, wierna duchowi minionej epoki, nadal pozostaje, pełna naiwnej wiary, w sce­nerii Montparnasse’u, którą stopniowo zmieniają spekulanci i aferzyści. Za każdym razem, kiedy występuje Yvonne George, dochodzi do awantury. Tak jest też w LEmpire, gdzie staje na scenie przy samej kurtynie, blada ze strachu. Nie na środku sceny, tak jak powinna, ale z boku, skulona jak wystra­szone zwierzątko, gotowa w każdej chwili do ucieczki za kulisy. Yvonne Geor­ge uczyniła ze śpiewania tragedię.

UPRZEDZANIE PRZED PREMIERĄ

Październik 16th, 2014

Przed premierą krytycy uprzedzali ją – „Proszę nie śpiewać w głębi sceny, bo nic nie będzie słychać!”. Ona jednak obstawała przy swoim – „To dlatego, że widownia jest pusta. Kiedy się zapełni publicznością, słyszalność będzie zupeł­nie dobra”. Jednak następnego dnia podczas występu okazuje się, że krytycy mieli ra­cję. Publiczność gwiżdże i krzyczy:Co to, nieme kino?! – buntuje się jakiś mężczyzna.Henri Jeanson, pisarz i dziennikarz z „Le Soir”, spieszy na pomoc Yvonne George. Siedzący w kącie Jean Cocteau także podnosi się nagle, grożąc jedne­mu z krzykaczy, stojącemu wśród widzów bez miejscówek, który gwiżdże jak kos, a wygląda jak sutener.

WRZAWA NA WIDOWNI

Październik 8th, 2014
  • Niech wyjdą na scenę i pokażą sami, co potrafią! – rozlega się z jaskółki głos jakiegoś wielbiciela Yvonne.Dosyć! Wynocha stąd! – wykrzykuje pewien, purpurowy z gniewu jego­mość, którego, sądząc po wyglądzie, nikt nie podejrzewałby o taką wybuchowość.Bardziej blada niż zwykle, ale za to bardzo dzielna, Yvonne kontynuuje śpiewanie, znosząc drwiny publiczności. Wrzawa na widowni powoli ustaje. Yvonne z szarej myszki przeistacza się w anioła śpiewu.Oszalały z miłości do niej, Robert Desnos przychodzi jej słuchać prawie co wieczór. Kiedy nie ma jej w Paryżu, słucha jej głosu z płyt. Puszcza je na jed­nym z gramofonów ze swej kolekcji. Yvonne jawi mu się jako nawodny kwiat mięsisty, z ostro, jak zęby wampira, zakończonymi płatkami. Jest niedostępna i „piękna jak szklany, cielisty kwiat, piękna jak ognisty kwiat”.