Archive for Grudzień, 2014


NOWA ŚWIĄTYNIA MONTPARNASSE’U

Grudzień 22nd, 2014

Trzydzie- ścioro dwoje artystów, m.in. Othon Friesz, Fernand Leger, Stival i Mane, pra­cowało nad antycznym wyglądem filarów’. Ta nowa „świątynia” Montparnasse’u, wzniesiona w pustym dotąd miejscu, została otwarta z hucznym, niemal babilońskim przepychem. Jej inauguracja przyćmiła wszystko, co dotychczas widziano w’ dzielnicy. W całym mieście ro­zesłano trzy tysiące zaproszeń. La Coupole była wypełniona po brzegi, a tłum wylewał się na zewnątrz aż po tarasy La Rotonde i Le Dóme. Liczni gapowicze prześlizgiwali się sprytnie między damami w eleganckich sukniach i mężczy­znami we frakach i smokingach, by dostać się do wystawnego bufetu. 

WSPANIAŁA ZABAWA

Grudzień 21st, 2014

Przygo­towano dziesięć tysięcy kanapek, trzy tysiące jaj na twardo, tysiąc porcji gorą­cych kiełbasek, setki kilogramów rozmaitych smakołyków i kilkaset tortów. By­ła to impreza jakich mało. W niespełna dwie godziny wypito co najmniej tysiąc dwieście butelek szampana, wspaniałomyślnie zafundowanych na tę okazję przez Mumm. Rene Lafon musiał nawet wziąć taksów’kę i dowieźć kilkanaście skrzynek tego trunku.Kiki, Youki, Per Krohg, Kisling, Derain, Pascin, Man Ray oraz Jacąuell.ie Barsotti – młoda piękność o blond włosach, pół-Włoszka o profilu przypomina­jącym bardziej twarz Marsa niż Prakstytelesową Wenus – usadowili się przy ba- rze. O piątej rano wszyscy jeszcze się bawili. Będą tu wracać przez kolejne dni.

Z DALA OD OCZU „WIELKIEGO PARYŻA”

Grudzień 19th, 2014

Odtąd mają wreszcie odpowiednie dla siebie miejsce, położone z dala od oczu „wielkiego Paryża”. Ludzie spoza środowiska i turyści siadają w swych od­świętnych strojach po prawej stronie, w sali restauracyjnej, artyści gromadzą się natomiast w lewej części lokalu – w piwiarni, gdzie stoły przykryte są papie­rowymi obrusami. Któregoś dnia mały barman Bob zniknął gdzieś na zapleczu. Tymczasem Derain, słynny fowista, którego paskudny charakter znany był już wszystkim w dzielnicy, oraz Papillon, w zsuniętym prawie na ucho i zasłaniającym mu pół twarzy, starym kaszkiecie, zaczęli się denerwować, gdyż nie miał ich kto obsłu­żyć. 

PAPILLON

Grudzień 1st, 2014

Papillon to dziwny typ. Imał się już setki różnych zawodów, aż w końcu znalazł sto pierwszy – bycie przyjacielem artystów. Sam maluje naiwne obrazy, a ściany swego pokoju ozdobił krzykliwymi i nietypowymi wzorami. On i Dera- in, czekając na barmana, stracili w końcu cierpliwość. Nagle bez słowa zaczę­li się ześlizgiwać ze swoich miejsc, potrącając w końcu nogami stolik z zastawą tak, że wszystko runęło z wielkim hukiem. Oczywiście barman natychmiast przybiegł z zaplecza, tymczasem oni ujęli go pod ręce i podnieśli wysoko, po czym „opuścili” na podłogę jak chusteczkę. Potem, jak gdyby nic się nie stało, zamówili coś do picia u Ernesta Fraux, który pojawił się na sali, gdy usłyszał odgłosy tej niezbyt śmiesznej zabawy.