Archive for Styczeń, 2015


CIEMNOWŁOSE I PIĘKNE MARZENIE

Styczeń 27th, 2015
  • I Kiki… – dorzuca, nie bez szczypty złośliwości, mała blondynka w kwie­cistej sukni. – Mówiąc między nami, nie on jeden…Krążą pogłoski, że oszalał na jej punkcie nawet jakiś ksiądz. Wyobraża pa­ni sobie! Osoba duchowna biegająca za Kiki i wycierająca sutanną kurze po ka­wiarniach!Cóż to za historia? Nic mi o tym nie wiadomo…-Ależ pisali na ten temat w „Le Soir”, zapowiadając otwarcie jej wystawy, jakby chodziło o nadwornego malarza rodziny królewskiej!Obie damulki z trudem ukrywają zawiść. Nie są w stanie zrozumieć, jak dziennikarz mógł napisać, że: „Kiki jest jednym z sennych marzeń Montpar­nasse, ciemnowłosym i pięknym…”Z niekończącą się szyją i ogromnym nochalem!

ZWIĘDŁY GOŹDZIK

Styczeń 17th, 2015

Śliwiński, właściciel galerii, pospiesznie przytwierdza kartki z napisem „sprzedane” na obrazach oznaczonych numerami 3, 5 i 18. Jest mu gorąco w obcisłej marynarce, a włożony w butonierkę czerwony goździk zwiądł już zu­pełnie. Prawie wszystkie obrazy zostały sprzedane, a jest dopiero wpół do ósmej wieczorem. Jedno z płócien płynie już nawet statkiem do Ameryki Łacińskiej, by wzbogacić kolekcję jego ekscelencji Alfonsa Reyesa, meksykańskiego dyplo­maty. Dumny, jakby on sam był autorem eksponowanych prac, Śliwiński ujmuje pod ramię Shiveree’ego i zagaduje go o malarstwo Kiki. Czyż jej obrazy nie są tysiąckroć bardziej interesujące od tych przesłodzonych wyobrażeń dziewcząt bądź eterycznych zwierząt malowanych przez Marie Laurencin?! Od razu wi­dać, że Kiki nie traciła czasu, pozując takim malarzom, jak Pascin, Foujita, van Dongen, Touchagues, Derain albo Kisling.

TO JUŻ OSTATNI

Styczeń 13th, 2015

To samo powiedział kiedyś pewien krytyk o Henrim Rousseau, zanim ten został powszechnie uznanym artystą. Teraz nawet taki „przyjaciel” jak Andre Salmon uważa, że jej prace nadawałyby się z powodze­niem do wystroju przedszkola. Z kolei Wilhelm Uhde, były mąż Soni Delaunay, podziwia spontaniczność twórczą Kiki, przejawiającą się na przykład w wycię­ciu przez nią z gazety wizerunku psa i przyklejeniu go na pierwszym planie Ku­glarzy. Wyjaśniając później Manowi Rayowi genezę tego pomysłu, powiedziała Bo nie umiem rysować psów”. Oczywiście, że może pan kupić ten obraz – woła podniecony Śliwiński, obracając się w miejscu. – Ma pan rzeczywiście szczęście. To już ostatni! Trze­ba o tym natychmiast powiedzieć Kiki!

PARA ZGRABNYCH NÓG

Styczeń 5th, 2015

Tymczasem krąg wokół niej rozluźnił się nieco. Kiki niezbyt pewnym kro­kiem podchodzi do przyjaciół, trzymając w ręce ociekająca butelkę szampana. Czy to prawda, że wszystko już sprzedane?Ależ tak – odpowiada jej Śliwiński i kiwa głową jak pociągany za sznurki pajacyk.Kiki, jakby nie wierząc jego zapewnieniom, zamyka i otwiera wolno powie­ki, zupełnie tak samo jak w Emak Bakii, ostatnim krótkometrażowym filmie Mana Raya, który został owacyjnie przyjęty w Vieux-Colombier 26 listopada 1926 roku.Zainspirowany jej manią ekscentrycznego makijażu, Man namalował na jej powiekach ogromne oczy. Początek filmu to oniryczna składanka dadaistycz­nych pomysłów: para zgrabnych nóg tańczących charlestona, niebo przecho­dzące w morze i odwrotnie, jakieś iskrzące się kryształy, tańczące kufle piwa. Następnie Man sfilmował to, co nazwał „podwójnym przebudzeniem” Kiki.

JAK OŻYWIONA LALKA

Styczeń 2nd, 2015

Kiedy powoli otwierała powieki, namalowane na nich oczy Sfinksa znikały, jak­by była ożywioną lalką. Na jej ustach zaś pojawiał się tajemniczy uśmiech. Wszystko sprzedane! To cudownie! – woła Kiki, wybuchając euforycznym śmiechem. – I co, wielki wodzu, pójdziesz z nami do Dingo na ulicę Delambre po zamknięciu o północy?Shiveree jednak uprzejmie odmawia. Później tańczono na ulicy mimo chłodu marcowej nocy. Wernisaż, który stał się niewątpliwie wydarzeniem ro­ku, został zamknięty występem Mayo, młodego artysty z Port-Saidu. Wykonał on prawdziwie ekwilibrystyczny numer, wdrapując się ze zwinnością kota, nie­mal jak dżentelmen włamywacz, na sam szczyt fasady budynku, w którym mie­ści się restauracja Le Dóme.