Archive for Maj, 2015


CIEMNOWŁOSE I PIĘKNE MARZENIE

Maj 28th, 2015
  • I Kiki… – dorzuca, nie bez szczypty złośliwości, mała blondynka w kwie­cistej sukni. – Mówiąc między nami, nie on jeden…Krążą pogłoski, że oszalał na jej punkcie nawet jakiś ksiądz. Wyobraża pa­ni sobie! Osoba duchowna biegająca za Kiki i wycierająca sutanną kurze po ka­wiarniach!Cóż to za historia? Nic mi o tym nie wiadomo…-Ależ pisali na ten temat w „Le Soir”, zapowiadając otwarcie jej wystawy, jakby chodziło o nadwornego malarza rodziny królewskiej!Obie damulki z trudem ukrywają zawiść. Nie są w stanie zrozumieć, jak dziennikarz mógł napisać, że: „Kiki jest jednym z sennych marzeń Montpar­nasse, ciemnowłosym i pięknym…”Z niekończącą się szyją i ogromnym nochalem!

ZWIĘDŁY GOŹDZIK

Maj 25th, 2015

Śliwiński, właściciel galerii, pospiesznie przytwierdza kartki z napisem „sprzedane” na obrazach oznaczonych numerami 3, 5 i 18. Jest mu gorąco w obcisłej marynarce, a włożony w butonierkę czerwony goździk zwiądł już zu­pełnie. Prawie wszystkie obrazy zostały sprzedane, a jest dopiero wpół do ósmej wieczorem. Jedno z płócien płynie już nawet statkiem do Ameryki Łacińskiej, by wzbogacić kolekcję jego ekscelencji Alfonsa Reyesa, meksykańskiego dyplo­maty. Dumny, jakby on sam był autorem eksponowanych prac, Śliwiński ujmuje pod ramię Shiveree’ego i zagaduje go o malarstwo Kiki. Czyż jej obrazy nie są tysiąckroć bardziej interesujące od tych przesłodzonych wyobrażeń dziewcząt bądź eterycznych zwierząt malowanych przez Marie Laurencin?! Od razu wi­dać, że Kiki nie traciła czasu, pozując takim malarzom, jak Pascin, Foujita, van Dongen, Touchagues, Derain albo Kisling.

TO JUŻ OSTATNI

Maj 12th, 2015

To samo powiedział kiedyś pewien krytyk o Henrim Rousseau, zanim ten został powszechnie uznanym artystą. Teraz nawet taki „przyjaciel” jak Andre Salmon uważa, że jej prace nadawałyby się z powodze­niem do wystroju przedszkola. Z kolei Wilhelm Uhde, były mąż Soni Delaunay, podziwia spontaniczność twórczą Kiki, przejawiającą się na przykład w wycię­ciu przez nią z gazety wizerunku psa i przyklejeniu go na pierwszym planie Ku­glarzy. Wyjaśniając później Manowi Rayowi genezę tego pomysłu, powiedziała Bo nie umiem rysować psów”. Oczywiście, że może pan kupić ten obraz – woła podniecony Śliwiński, obracając się w miejscu. – Ma pan rzeczywiście szczęście. To już ostatni! Trze­ba o tym natychmiast powiedzieć Kiki!