Archive for Sierpień, 2015


SZEŚĆ MIESIĘCY WIĘZIENIA

Sierpień 24th, 2015

Sąd przesłuchuje komisarza policji oraz świadka zdarzenia mówiącego z miejscowym akcentem: Och, uderzyła go tylko torebką, proszę sądu.Na rozprawie nie ma właściciela baru, który wycofał oskarżenie. Wreszcie zabiera głos obrońca Kiki. Założywszy binokle, stara się przekonać sąd, że jego klientka jest osobą nieodpowiedzialną, co ma związek z jej neurastenią.Czy oskarżona przyznaje się do winy? – pyta sędzia.Tak – odpowiada jak automat Kiki. – Przykro mi.Prawo jest prawem – ciągnie dalej urzędnik w czarnej todze. Po długim, obłudnym wywodzie na temat poszanowania własności, czci oraz moralności publicznej i instytucji prawa ogłasza wyrok: sześć miesięcy więzienia.

ZAWIESZENIE

Sierpień 19th, 2015

Man nieruchomieje z wrażenia. Sędzia zaś kontynuuje wywód, nie przesta­jąc skubać siwej brody Jednakże przez wzgląd na konkubina oskarżonej, który zada! sobie tak wiele trudu, by jej pomóc, oraz na jej chorobę sąd postanawia zawiesić wykonanie wyroku. Znaczy to, wyjaśnia, że przez pięć lat powinna mieć się na baczności, gdyż w razie najmniejszego choćby wykroczenia pójdzie od razu do więzienia.Proszę podzkować wysokiemu sądowi – mówi adwokat, zwracając się do Kiki.To bardzo trudne – całować rękę, która bije. Ale oni, ci wszyscy panowie sę­dziowie nazywają swoją decyzję łaskawością… Zupełnie jak czcigodne sio­strzyczki w kornetach.Dziękuję – rozlega się ledwie słyszalny głos Kiki.

W MAŁEJ SALCE GALERII

Sierpień 9th, 2015

Stoi przy drzwiach, milczący i posępny, obserwując lekko skośnymi oczami reakcje zaproszonych gości, którzy rzucają się na darmowego szampana niemal jak zawodnicy rugby na piłkę. Wszyscy gestykulują, śmieją się, krzyczą entuzjastycznie. W małej sal­ce galerii zebrał się cały Montparnasse i stali bywalcy Jockeya. Goście wiją się w rytmicznych konwulsjach, jakby Święto Wiosny było dansingiem, a nie sa­lonem wystawowym. Tego wieczoru Kiki nie śpiewa i nie pozuje. Porozwieszane tutaj obrazy to jej dzieła. Sama je namalowała.  Są cząstką jej osobowości, choć nie ma w nich ani śladu jej rubaszności, ani tej plebejskiej soczystości, która dodaje pikante­rii jej anegdotom i piosenkom.