Archive for Październik, 2015


PRZEJAWY WROGOŚCI

Październik 24th, 2015

Najbardziej ulubionym przez Kiki obrazem Krohga jest nieduże dziełko, na którym uwiecznił ją, jak tańczy z werwą z pew­nym marynarzem na dancingu w hotelu Welcome. Niestety, w Villefranche Kiki i jej przyjaciele coraz częściej spotykają się z przejawami wrogości ze strony właścicieli lokali i miejscowej ludności. Tu­tejsi mieszkańcy są niezbyt przyjaźnie nastawieni do paryżan. Nie lubią ob­cych, a zwłaszcza tych, którzy zachowują się ostentacyjnie. Powodem jest za­pewne również zawiść, gdyż żołd amerykańskich marynarzy znacznie prze­wyższa zarobki „tubylców”. A do tego jeszcze Kiki de Montparnasse, która bez żenady pokazuje się samotnie w porcie albo paraduje w towarzystwie amery­kańskich kolegów. 

GORSZĄCE ZACHOWANIE

Październik 17th, 2015

Swoim zachowaniem gorszy miejscowe kobiety. Mijając ją, wszystkie tutejsze matrony i panny na wydaniu zatykają sobie znacząco nosy i bacznie strzegą mężów i narzeczonych. Z kolei córy Koryntu czują zagroże­nie ze strony Kiki, która za bardzo przyciąga uwagę ich dotychczasowych klientów. Tymczasem ona spaceruje wzdłuż nabrzeża, podśpiewując – „zabijam się miłością”, namiętna i wyzywająca skandalizującą zmysłowością.Z pokładów statków marynarze przekazują sobie informacje, machając jak semafory rękami – „Narąj mi tę cudną lalę!”. Kiki umie ich rozśmieszać. Sa­ma siebie nie traktuje zbyt poważnie i naśladuje ich migowy język. Staje się wampem i klownem jednocześnie, fascynuje tych pływających chłopców.

KRZYCZĄCY WŁAŚCICIEL

Październik 15th, 2015

Dopóki Therese i Per Krohg przebywają w Villefranche, w willi nieopodal hotelu Welcome-Bienvenue, osłaniają Kiki swym surowym parawanem. Dbają o nią niemal jak rodzice zatroskani wychowaniem córki, gotowi wymierzyć jej nawet parę klapsów, gdy przekroczy pewne granice. Lecz po ich powrocie do Paryża, Kiki zostaje sama z młodziutką Marie-Louise. Pozbawiona troskliwej opieki popada w tarapaty.Któregoś wieczoru postanawia spotkać się ze swoimi marynarzami. Idzie do angielskiego pubu, gdzie zwykle przesiadują.Nie chcę tu widzieć żadnych kurew! – krzyczy właściciel, widząc ją w drzwiach lokalu, umalowaną jak bajadera.Słucham?! Nie dosłyszałam! – zwraca się do niego z błyskiem wściekło­ści w oczach. . .Nie obsługujemy tu kurew! – odpowiada, stojąc w bezpiecznej odległości za barem.Za to ja ciebie obsłużę, ty stary ramolu!

KOMISARZ POLICJI

Październik 10th, 2015

Ten kiwnięciem ręki daje jej znak, by weszła do pokoju. Kiki odmawia. Funkcjonariusz znika na chwilę, po czym wraca w towarzystwie jalaegoś typa w cy­wilu. To komisarz policji, jak się później okaże. Zarzuca jej uprawianie nierzą­du i awanturnictwo. Nie wierząc własnym uszom, Kiki żąda, by powtorzy oskarżenie i pokazał jej swoją legitymację. Na to on, wściekły, zaczyna krzy­czeć, ze ma do czynienia z dziwką i że zatrzymają w areszcie. Kiki me kwapi się jednak, by pójść na przesłuchanie. Czerwony ze złości komisarz daje pole­cenie funkcjonariuszom: No dalej, chłopcy! Zabierajcie ją!