Archive for Czerwiec, 2016


ZA ZNISZCZENIE PARASOLA

Czerwiec 25th, 2016

Przerażeni przybysze musieli szukać schronienia w oberży. Na szczęście nie doszło do bójki, ale w całym zamieszaniu stłuczono szybę. Zarówno oberżysta, jak i właściciel parasola zaczęli się domagać wyrów­nania poniesionych strat. Ponieważ nikt nie kwapił się do płacenia, sprawa znalazła finał na posterunku żandarmerii. Nie obyło się jednak bez trudności. Okazało się, że komendant, jak w każ­dą niedzielę, wybrał się na ryby Do tego nikt me poczuwał się do winy. Szczę­śliwym zbiegiem okoliczności jedna z paryżanek była krewną byłego prezyden­ta republiki, co wywarło pewne wrażenie na funkcjonariuszu przesłuchującym strony. Uznał w końcu, że przyjezdni nie ponoszą winy za rozbicie szyby, ale Ki­ki będzie musiała zapłacić za zniszczenie parasola. Trzeba więc było podpo­rządkować się decyzji, zwijać manatki i wyjeżdżać.Mimo wszystko wygraliśmy tę wojnę – ironizował później Man.

ZAPACH MANDARYNEK

Czerwiec 23rd, 2016
  • Jest tu ktoś? Kiki zamyka za sobą drzwi pracowni. W powietrzu unosi się dziwna miesza­nina zapachów: tytoniowego dymu, terpentyny i świeżo obranych mandarynek.Jesteś tutaj Man? – woła, odwracając się przed wąskimi, stromymi scho­dami.Widziała jednak voisina zaparkowanego przed wejściem. Man jest dumny z tego auta niemal jak XIX-wieczny modniś ze swojego tilbury. Oto i on: wyła­nia się niczym alchemik po zakończeniu tajemnych eksperymentów, wycierastarannie ręce skrawkiem materiału.Nie przeszkadzam ci? –  pyta Kiki, rozpinając płaszcz, którego kołnierz zdobi szerokie, jasne, fantazyjne fuLro. – Musiałam cię koniecznie zobaczyć.Chcę ci coś pokazać.

POWAŻNA I PODNIECONA

Czerwiec 11th, 2016

Poważna i podniecona jednocześnie, podaje mu mały obraz. Wiesz, to nic nie warte – zagaduje. – Ale wczoraj nudziłam się trochę i przypomniałam sobie, co robiłam pod koniec wojny, żeby zarobić trochę forsy. W Paryżu było wtedy wielu angielskich i amerykańskich żołnierzy, więc rysowa­łam ich portrety w kawiarniach. Zdaję sobie sprawę, że żadna ze mnie artystka, ale zawsze pamiętałam, by narysować odpowiednią liczbę belek na pagonach tych chłopaków. Twarze z obrazów me były zbyt podobne do oryginałów, ale oni nie byli aż tacy wymagający i płacili mi po pięćdziesiąt centymów od portretu.Ależ to wspaniałe! – woła z zachwytem Man i ustawia obraz pod światło.