Archive for Czerwiec, 2016


ZAPACH MANDARYNEK

Czerwiec 21st, 2016
  • Jest tu ktoś? Kiki zamyka za sobą drzwi pracowni. W powietrzu unosi się dziwna miesza­nina zapachów: tytoniowego dymu, terpentyny i świeżo obranych mandarynek.Jesteś tutaj Man? – woła, odwracając się przed wąskimi, stromymi scho­dami.Widziała jednak voisina zaparkowanego przed wejściem. Man jest dumny z tego auta niemal jak XIX-wieczny modniś ze swojego tilbury. Oto i on: wyła­nia się niczym alchemik po zakończeniu tajemnych eksperymentów, wycierastarannie ręce skrawkiem materiału.Nie przeszkadzam ci? –  pyta Kiki, rozpinając płaszcz, którego kołnierz zdobi szerokie, jasne, fantazyjne fuLro. – Musiałam cię koniecznie zobaczyć.Chcę ci coś pokazać.

POWAŻNA I PODNIECONA

Czerwiec 18th, 2016

Poważna i podniecona jednocześnie, podaje mu mały obraz. Wiesz, to nic nie warte – zagaduje. – Ale wczoraj nudziłam się trochę i przypomniałam sobie, co robiłam pod koniec wojny, żeby zarobić trochę forsy. W Paryżu było wtedy wielu angielskich i amerykańskich żołnierzy, więc rysowa­łam ich portrety w kawiarniach. Zdaję sobie sprawę, że żadna ze mnie artystka, ale zawsze pamiętałam, by narysować odpowiednią liczbę belek na pagonach tych chłopaków. Twarze z obrazów me były zbyt podobne do oryginałów, ale oni nie byli aż tacy wymagający i płacili mi po pięćdziesiąt centymów od portretu.Ależ to wspaniałe! – woła z zachwytem Man i ustawia obraz pod światło.

PRZYJACIEL KARZEŁ

Czerwiec 10th, 2016

Nie przypadkiem chyba jednym z najlepszych przyjaciół Kiki jest karzeł. Nazywa się Jean-Paul Le Tarare i ma wzrost siedmio- lub ośmioletniego dziec­ka. Jego matka rysuje katalogi tanich towarów; jak choćby kompletów pościeli. To, że Le Tarare jest taki mały dodaje Kiki pewności siebie. Mówi się, że prze­stał nagle rosnąć z powodu jakiegoś zbyt silnego lekarstwa. Kiedy Kiki i Therese wychodzą na ulicę pod rękę z tym miniaturowym mężczyzną, tworzą prawdzi­wie burleskowe trio. Czasami przyjaciółki zachowują się jak dziewczynki bawią­ce się lalką, którą staje się Le Tarare. Gdy robią porządki, najpierw pastują pod­łogę, po czym popychają Le Tarare’a z jednego końca pokoju na drugi coraz szybciej i szybciej. W ten sposób zastępuje im froterkę. Ślizga się w najlepsze ze ścierką pod stopami, lekko uginając kolana.