Archive for Lipiec, 2016


OBAWY PRZED KOMPROMITACJĄ

Lipiec 28th, 2016

Niektórzy surrealiści odwracają się od niego od czasu, gdy Breton, za­zdroszcząc mu sukcesu, potępił go za homoseksualizm. Wielu spośród daw­nych przyjaciół i znajomych przestaje się z nim widywać z obawy przed kom­promitacją. Także Soupault atakuje ostro tego „parszywego dekownika”, a uprzejmy Robert Desnos telefonuje do pani Cocteau, żeby zawiadomić ją, że jej syn jest skończony.Cocteau, pragnący jedynie współpracować z dadaistami i niczego więcej, z powodu bojkotu kolegów jest zupełnie osamotniony. Jedyni przyjaciele, którzy go nie opuścili to Rene Crevel i Aragon. Czasami zwierza się – „Chciałbym za­łożyć szkołę dla osób niechcianych, takich, jak ja. Uczyłbym w niej zachowań, które sprawiają, że wszystkie drzwi zamykają się człowiekowi przed nosem”.

JASKRAWY MAKIJAŻ

Lipiec 10th, 2016

Także Kiki jest osobą, której Andre Breton unika, jakby była trędowata. Kie­dy zobaczył ją po raz pierwszy, nieśmiałą, mimo jaskrawego makijażu, pocało­wał ją szarmancko w rękę. Wielki rewolucjonista zdobywał się czasami na ge­sty w starym stylu. Kiedy jednak zorientował się, że ta paryska prostaczka nie ma w sobie nic z eterycznej modelki czy też muzy skamieniałej na piedestale, jak ją sobie wyobrażał na podstawie fotografii Mana Raya, zaczął unikać jej jak ognia. Teraz ilekroć ją widzi, ledwie zdobywa się na krótkie – „Dzień dobry”. Mówicie zbyt dużo o kochaniu, a nie wiecie, jak to się robi! – powiedzia­ła kiedyś w Cyrano, tracąc od razu czar pięknej nieznajomej.

WROGOŚĆ MIESZKAŃCÓW

Lipiec 1st, 2016

Następnego dnia była wspaniała pogoda, więc wcześnie rano wybrali się na wspólną przechadzkę. Makijaż Kiki wzbudził od razu wrogość mieszkańców. Można by pomyśleć, że nigdy dotąd nie widzieli obcych – powiedział Man.Patrzą na nas jak na bandę dzikusów.Pewnie myślą, że zaraz wyjmiemy tomahawki i będziemy ich skalpować dodała Kiki.Po powrocie w oberży czekał już na nich obiad, który podano na pierwszym piętrze. Biesiada trochę się przeciągnęła. Wypili osiemnaście butelek wina, czyli po jednej na głowę. W pewnej chwili poeta Benjamin Peret zaczyna sprze­czać się z dwoma sąsiadami przy stole.