Archive for Październik, 2016


TAKA JEST KIKI

Październik 31st, 2016

Wokół zaczęto nagle powtarzać szeptem, jakby gwoli wyjaśnienia, iż owa ta­jemnicza postać to królowa Cyganów. Nie przeszkadzało to oczywiście, by Kila klasyczna Carmen jawiła się w oczach dobrze ułożonych dam i panów ze sta- rannie pobrylantynowanymi włosami jako wcielenie buntownicy z przedmie­ścia. Patrzyli na nią jak na żywą reklamę pornografii, która wkradła się do ich dobrego towarzystwa i wyśpiewuje nago przed publicznością, a żaden cenzor nie może położyć kresu jej skandalicznemu ekshibicjonizmowi. Ale taka jest właśnie Kiki. Już wówczas, kiedy urodziła się na brzegu rynsz­toka, można było powiedzieć, że w jej losie jest coś groteskowego. Jedni ją ak­ceptują, inni nie, więcej możliwości nie ma. Jej życie jest niekończącym się za­machem na pruderię. Do tego stopnia, że jej najdrobniejszy nawet gest, choć­by niezamierzony i w jej oczach zupełnie niewinny, bywa odbierany jako obra­za dobrych obyczajów.

NIEMORALNE PROWADZENIE SIĘ

Październik 19th, 2016

Kiedyś wracała o świcie razem z Therese i fotografem Savitrym, przyjacie­lem Brassaiia, z nocnej zabawy w Jockeyu. Idąc przodem, Kiki wyprzedziła znacznie przyjaciół. Nagle potknęła się o brzeg swojej jedwabnej, sięgającej aż do kostek i mocno wydekoltowanej sukni i upadła jak długa twarzą wprost do rynsztoka. Szeroka suknia zadarła się wysoko, odsłaniając to, co było pod spodem – nagie ciało. Szlag by to… A niech tam! – wykrzyknęła roześmiana, klepiąc się lekko po pośladkach.W salonie hrabiostwa de Noailles takie zachowanie nie mogłoby mieć miej­sca. Te wszystkie damy, strojące ustawicznie miny, irytowało nie tyle niemoral­ne prowadzenie się Kiki, o które ją podejrzewały co jej „przedmiejska” rubasz- ność i sposób bycia nadwerężający tak zwaną elegancję.

WYBRYK NATURY

Październik 9th, 2016

Jest zupełnym przeciwieństwem Dolly Sisters, platynowych blondynek śpiewających i tańczą­cych w Rector’s Club wśród brokatów i strusich piór. Ale nawet te milutkie, mechaniczne lalki mają w sobie coś szczególnego. Robią wokół siebie dużo szu­mu, usiłując dostać się na wszystkie niemal estrady, grywają w kasynach i ubie­rają się w słynnych domach mody. Skoro jednak sam Cocteau, ten prawdziwy arbiter elegancji, daje wszyst­kim do zrozumienia, że należy podziwiać Wenus z rozdroża Vavin, goście księ­stwa de Noailles muszą się poddać nakazowi chwili i podziwiać Kiki. Patrzą na nią jak na wybryk natury, postawiony tu na równi z księżną Sutzo, Lady Abby, maharadżą Kaparthalą oraz elitą paryskich pisarzy i artystów bawiących się w sancta sanctorum stołecznych salonów.