Archive for Grudzień, 2016


KOSTIUMY OD CHANEL

Grudzień 26th, 2016

Kiki jawi mu się jako bajeczna istota. Cocteau uważa, że mogłaby być posta­cią jakiegoś zabawnego music-hallu, który ciągle odbiega od tematu, jak choćby Niebieski pociąg, jego nowy balet wymyślony specjalnie dla zespołu Siergieja Diagilewa. Wszystkie postacie tego baletu: tenisistki, gracze w golfa, prostytutki i żigolacy – są ubrane w kostiumy zaprojektowane przez Coco Chanel.Kiki ma w sobie coś więcej od tych w szystkich naśladowców mody, będących jakby żywymi ilustracjami nowego szyku. Jest w niej coś tak czystego i ujmują­cego, że wzruszony Cocteau powtarza często, zwracając się do Therese Treize.

SUKIENKA W KOLORZE NOCY

Grudzień 22nd, 2016

W końcu Kiki daje się przekonać Cocteau. Oboje przybywają na miejsce późnym wieczorem, dosłownie na ostatnią minutę. Kiki ma na sobie krótką sukienkę w kolorze nocy. Za każdym razem gdy sia­da, brzeg sukienki unosi się jak kurtyna w teatrze, odsłaniając jej uda. Jedyna biżuteria, jaką nosi, to ogromna chryzantema, którą przypięła na ramieniu. W złocistobiałych wnętrzach, bardzo wysokich i jaskrawo oświetlonych, tłoczą się zaproszeni goście. Przypominają egzotyczne ptaki, wzlatujące i ćwierkające, przyciągane blaskiem ciężkich, srebrnych żyrandoli. Urodziwa dama z obnażonym biustem, wciśnięta w ciemne futro, wyciąga małą, skrzy­dlatą dłoń do pewnego pingwina, który nagle zgina się w pół, jakby dziobiąc jej ozdobione pierścieniami palce. 

LUBIĄC PRZEBIERANKI

Grudzień 13th, 2016

Za plecami Cocteau rozlega się czyjś chrapli­wy głos: Czytał pan ostatnią powieść tego nieszczęsnego Rrradigueta, Bal u hrrra- biego d’Orrrgel?A jakże!- odpowiada zagadnięty jegomość. – Niezłe uczniowskie wypra­cowanie. Taka Księżna de Cleves we współczesnym wydaniu. Oceniam na troj­kę z plusem.Przykrrro mi, ale sądzę, że kopia znacznie przerrrasta orrryginał. Pani de La Fayette to okrrropna nudziarrra!Ale czy ten d’Orgel nie jest wykapanym portretem hrabiego de Beau- mont? – włącza się do dyskusji jakiś inny, afektowany głos. – Taka sama niesa­mowita lekkość, te same nawyki. Choćby jego długa ręka, którą potrząsa, by za­sygnalizować, że ma coś do powiedzenia. A poza tym to takie rozkoszne dziec­ko lubiące przebieranki. Nawiasem mówiąc, wątpię, żeby ten cały Radiguet był rzeczywiście zakochany w hrabinie. Wydaje mi się, że on wolał raczej chłop­ców, mimo swego finiszowego romansu z Beatrice Hastings!