GARNITUR GODNY KSIĘCIA

Mimo że od 1921 roku Cocteau coraz bardziej oddala się od Montparnas­se, to jednak przychodzi czasami na ulicę Brea, by razem z Kiki i Treize zjeść baraninę z zieloną fasolką, przyrządzaną w jednej z tutejszych knajpek. On, książę frywolności o najeżonych włosach i w starannie uprasowanych spodniach, pojawia się u dwóch przyjaciółek wystrojony, jak spod igły. Szyja owinięta jedwabną, szkarłatną apaszką, wyprostowany jak struna, w garniturze godnym księcia z bajki albo w dopasowanym trykocie prosto od Coco Chanel. Delikatny i nerwowy pod maską manier i strojów, sprawia wrażenie, jakby miał pozować bogom. Mówi się, że nigdy nie tańczy, gdyż jak panienka boi się potrą­cić kogoś na parkiecie. Jest zakochany w jazzie i oryginalnych choreografiach. Woli jednak sam „pociągać za sznurki”, gdyż jak twierdzi, może w ten sposób ukryć własną grę.

Comments

comments

You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.

Leave a Reply